DesignMagazyn

Miejsce na profesjonalizm i odpowiedzialność projektową

Wstęp

user

Sebastian Cencyk

Grafik oraz pomysłodawca DesignMagazyn. Członek zespołu Adobe Community Professional. Pasjonat wszystkiego co ładne. Szczecinianin.


Ostatnie artykuły

Warszawskie Kroje – otwarcie wystawy 30th October, 2016

Sokół: „Wszystkie rzeczy graficzne, jakie robię podpisuje nie jako Sokół, a jako Wal&Gura.” 25th November, 2015

Branding

Miejsce na profesjonalizm i odpowiedzialność projektową

Opublikowane dnia .

Niektóre wydarzenia kulturalne, wystawy, pokazy czy wykłady pozostają całkowicie niezauważone, ulatują w powietrze. Są bo są, nie zostawiają śladu w głowach. Zupełnie inaczej jest z OWZG. Jej rola w kulturze, historii i obecnym poziomie konsumpcjonizmu powoduje, że nie sposób przejść obok niej obojętnie.

Zdaje się, że jest to wydarzenie, które trafia idealnie w rok 2015. Rok, który pokazuje jak wiele może zdziałać siła marki lub brak jej zdefiniowanej formy. Z pewnością nie trzeba być specjalistą w dziedzinie brandingu czy marketingu, by docenić firmę X za jej wizerunek. To najprostszy z wniosków, który prowadzi nas do wielu różnych zagadnień i jest idealnym fundamentem pod dalsze debaty.

Robiąc notatki na kolanie, pozwoliłem sobie stworzyć krótką listę najważniejszych rzeczy, które mi zapadły w pamięć podczas Konferencji towarzyszącej wystawie w Warszawie. Jest to moja bardzo subiektywna opinia na temat ważniejszych myśli, choć jestem pewien, że sporo mi uleciało.

Projekt ponad ego projektanta

Każdy marzy o projektach, które wyróżniają się urodą, wręcz błyszczą wśród prac innych projektantów. Niestety najczęściej nie mają one wiele wspólnego z użytecznością, realnymi możliwościami do wdrożenia (zbyt duże koszty, nieodpowiedni target) oraz satysfakcją klienta (lub jego klientów). Wszystko przez ego projektanta, które skrzętnie nakazuje mu poświęcać całą swoją uwagę na formę, zapominając przy tym o etapie dokumentowania potrzeb i możliwie dogłębnego poznania projektu. Michał Łojewski (WhiteCatStudio) sugeruje, że na początku nikt nie powinien się zastanawiać jak projekt będzie wizualnie wyglądał. Należy zastanowić się co trzeba zrobić, by on zadziałał w czasie, miejscu i kontekście.

Dogłębna analiza potrzeb klienta

Ten punkt jest poniekąd wynikiem rozważań z poprzedniego, natomiast warto nadmienić go osobno. Wydaje mi się, że projektanci mają często problem z określeniem na czym polega ich praca (często zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy). Jednym słowem – projektowanie nie zaczyna się od rysowania na komputerze, a próbie zrozumienia co należy zrobić. Po dokonaniu odpowiednich badań praca staje się po prostu sensowniejsza. Brzmi jak frazes, ale może dlatego często lekceważymy tę kwestię?

Znak powinien być esencją, wokół której budujemy strategie wizualne i marketingowe

Znak musi być punktem zaczepnym – takim, który będzie motorem do tworzenia kolejnych materiałów. Może stymulować takie działania poprzez swój charakter lub konkretne elementy wizualne. Przykładem mogłoby być logo PZU. Na zdjęciu, w środkowej części widzimy wersję, która zdawało się najbardziej atrakcyjna zarówno w zarządzie spółki ubezpieczeniowej jak i samemu projektantowi. Racjonalnym jednak było wybranie wariantu, który już dziś dobrze znamy – z szerokim okręgiem, bowiem on umożliwia stworzenie nawiasów; tak ważnych w materiałach promocyjnych PZU. Symbolizują one opiekę, którą powinien zostać otoczony każdy klient ubezpieczyciela.

pzu

Michał Łojewski podczas Konferencji OWZG

Branding ma pomóc zaufać

Branding powinien pomóc zaufać poprzez manipulacje, której dokonuje się przy wdrażaniu. Ma on budzić emocje i na podstawie tych emocji, klient decyduje czy ta marka jest dla niego wiarygodna (bazując na jego personalnych doświadczeniach, które trzeba tak bardzo poznać – patrz punkt 2).

Ze względu na dyskusje, która toczyła się pod koniec pierwszego dnia Konferencji, wydaje mi się, że definicja zarówno funkcji jak i samego istnienia pojęcia brandingu jest najszerszym z zagadnień poruszonych przy okazji tego wydarzenia.

Znaki budzą emocje. U wszystkich.

Najbardziej romantyczny z punktów. Można by spodziewać się samych projektantów na wystawie. Tymczasem, wystarczyło spędzić w sali Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie choćby pięć minut, by dostrzec przekrój. Od dizajnerów, których po stylu można rozpoznać z drugiego końca wystawy, po zwykłych rodziców z dziećmi, którzy chętnie wspominali o tym jak to kiedyś kupowali produkty w ZAKŁADZIE X i pamiętają znak. Można było także spotkać gości zza granicy. Natknąłem się na jedną Azjatkę, która za pomocą tabletu przechodziła całą wystawę i starała się za pośrednictwem Skype i wbudowanej kamery oprowadzić znajomego po wystawie.

Jeśli macie swoje spostrzeżenia i wnioski po odwiedzeniu wystawy, to gorąco zachęcam do dyskusji poniżej artykułu.

zdjęcie okładkowe: Tomasz Chądzyński

profile

Sebastian Cencyk

https://dribbble.com/scencyk

Grafik oraz pomysłodawca DesignMagazyn. Członek zespołu Adobe Community Professional. Pasjonat wszystkiego co ładne. Szczecinianin.

Zobacz komentarze (0) ...