DesignMagazyn

Wywiad

Sokół: „Wszystkie rzeczy graficzne, jakie robię podpisuje nie jako Sokół, a jako Wal&Gura.”

Opublikowane dnia .

Sokół: „Wszystkie rzeczy graficzne, jakie robię podpisuje nie jako Sokół, a jako Wal&Gura.”

Wstęp

Wywiad

Sokół: „Wszystkie rzeczy graficzne, jakie robię podpisuje nie jako Sokół, a jako Wal&Gura.”

Opublikowane dnia .

Sokół, czyli przedsiębiorca, współtwórca marki Prosto, a przede wszystkim raper. Mieliśmy okazję porozmawiać podczas OWZG w Warszawie. W wywiadzie: o podejściu do tworzenia marki Prosto, jego umiejętności graficznych, wrażenia z wystawy oraz tajemnica Wal&Gury. W dalszej części pojawia się także Marysia Starosta oraz Rafał Masny (Abstrachuje.tv).

Rozmawia Sebastian Cencyk

Sebastian Cencyk: Spotykamy się niespodziewanie, trochę partyzantka z mojej strony.

Sokół: Spokojnie, możemy porozmawiać, ale umówmy się – to nie jest jednak moja główna domena.

W teorii tak, ale w rzeczywistości Prosto ma sporo wspólnego z rzeczami wizualnymi. Skąd taki nacisk na te kwestie, który w zauważalny sposób pojawiał się już od samego początku istnienia marki? Mam głównie na myśli fakt, że rzeczy od was faktycznie wyglądają i mają jakość.

S: To było nasze główne założenie, żeby trzymać się dobrych estetycznych ram i nie dopuszczać do pewnych sytuacji. Zwłaszcza na początku działalności, dbanie o detal było u nas bardzo widoczne i wyróżniało nas na tle innych z prostej przyczyny: inni byli wtedy dużo gorsi. Dzisiaj faktycznie ten ogólny poziom jest już wyższy. W gronie ludzi, którzy pracowali w Prosto było kilka sylwetek związanych z agencjami reklamowymi. Zawsze dbaliśmy o to żeby pracować z fajnymi, nieprzypadkowymi grafikami. W innych firmach w Polsce w latach 90’tych i na początku nowego milenium często zatrudniani byli po prostu znajomi, którzy mieli szóstkę z plastyki w podstawówce, albo wręcz rodzina właścicieli, my staraliśmy się tworzyć z profesjonalnymi ludźmi. Pomimo naprawdę wielkich przeszkód, bo wbrew pozorom różnie bywało finansowo, zawsze staraliśmy się o to dbać.

Wspomniałeś, że było łatwiej na tle konkurencji, ale tej konkurencji czysto muzycznej, wytwórni płytowych?

S: W ogóle było łatwiej się wyróżnić, bo wszystko było brzydsze, mniej przemyślane i dzisiaj jednak mimo wszystko firmy się o wiele bardziej troszczą, o swój wizerunek. Świadomość w Polsce wzrosła, tu nie ma o czym gadać. To jest bardzo krzepiące, oczywiście w kontekście branży muzycznej też było łatwiej. Ten nasz hip-hopowy światek, w momencie, kiedy Prosto startowało, stał na bardzo słabym poziomie identyfikacji. To nie było łatwe, na początku jak robiliśmy klipy to po prostu nie było z kim. Dzisiaj możesz sobie przebierać w ekipach, które to robią. Są oczywiście lepsze i gorsze, tańsze i droższe, ale przynajmniej masz duży wybór. Wtedy to byli jacyś ludzie, którzy kręcili „Rower Błażeja” dla TVP i generalnie nie za bardzo miałeś z kim rozmawiać.

Ktoś musi jednak zawsze dbać o jakość produktów. Na samym początku to ty byłeś taką osobą?

S: U nas działało to kolektywnie. Robiliśmy to z moim pierwszym wspólnikiem – Piotrkiem „Pedrem” Wcisło, który swego czasu sporo spędził w agencjach reklamowych. Od zawsze był bardzo mocno związany z grafiką, mogłem na nim bardzo mocno polegać. Bardzo dużo pokazał mi żelaznych zasad i przekazał też mnóstwo wiedzy praktycznej, np. wiele patentów przy obsłudze Illustratora.

Umiesz obsługiwać Illustratora?

S: Nie, no jasne. Ja uwielbiam to, całe życie chciałem rysować i bardzo mocno jestem związany ze sztuką plastyczną. Co prawda wyrzucili mnie z liceum plastycznego, ale miałem szóstkę z grafiki i cztery plus z historii sztuki (śmiech). Jedenaście jedynek oprócz tego, także nie było tak źle (śmiech). Generalnie sam rozumiesz. Całe życie chciałem rysować.

Nadal robisz coś tam, po cichu, samodzielnie?

S: Robię, ale ukrywam się z tym. To jest działalność podziemna.

Czysty underground dizajnu.

S: Wiesz co? Myślę, że chyba można już to powiedzieć głośno. Niech to będzie na szczecińskim blogu graficznym powiedziane pierwszy raz w życiu: wszystkie rzeczy graficzne, jakie robię podpisuje nie jako Sokół, a jako Wal&Gura. Ludzie nie wiedzą, że to ja. Przykładowo dwie ostatnie okładki, kilka teledysków. Także masz tego newsa jako pierwszy w kraju.

(śmiech) Jestem trochę w szoku – Wal&Gura to faktycznie postać, która pojawiała się gdzieś tam w creditsach, na okładkach i w teledyskach, ale nigdy nie drążyłem kto to taki.

S: No tak. Pisane przez „&” zamiast „i”. (śmiech) Logo Waligury powstało w jakieś 15 minut. Bo wiesz, musiałem jakieś logo dać i się jakoś podpisać pod pierwszą robotą dla kogoś, no i tak już poszło. Muszę przyznać, że nie jest to najlepsze miejsce, gdy jesteśmy na wystawie najlepszych logotypów, by opowiadać o tym jak powstał mój logotyp. (śmiech)

Inaczej, powiem Ci, że nie ma z drugiej strony lepszego miejsca, żeby zdradzić tę tajemnicę!

S: No, okoliczności mnie chyba trochę zainspirowały do tego, żeby Ci powiedzieć. Tyle się ukrywałem (śmiech). Robiłem głównie teledyski nasze z Marysią, sporo montowałem. Z graficznych rzeczy, projektowałem głównie okładki i koszulki dla samego siebie, identyfikację „Czarnej Białej Magii” i „Czystej Brudnej Prawdy”. Logo ŚRÓ – nieoficjalny znak mieszkańców dzielnicy Śródmieście i takie tam.

To bardzo wyraziste i charakterystyczne rzeczy.

S: Tak, ale wiesz… Wolałem się zawsze podpisać jakoś inaczej, bo wydawało mi się, że wtedy mi ktoś powie prawdę, czy to dobre czy niedobre. Jakbym napisał „Sokół”, to nie wiem, czy słyszałbym, szczere recenzje.

Kto wiedział?

S: Powiem Ci, że mało osób wiedziało – najbliżsi wiedzieli. Ja kłamałem jeszcze niedawno, jakoś tydzień temu musiałem kłamać, że to nie ja (śmiech).

Że musisz się zgłosić do Waligury po nową okładkę?

S: Tak! Kiedyś była śmieszna sytuacja, bo mój kolega z Czech chciał, żeby mu teledysk zrobić. „To ta ekipa Wal&Gura mi się najbardziej podoba”. Ja mu 15 ekip wysłałem, a on: „Nie, nie! Wal&Gura najfajniejsi!” Myślę: „kurwa, co ja mu teraz powiem?” (śmiech)

Jaki był tego finał?

S: Nie, no wiesz, finalnie zrobiliśmy fajną rzecz. Na szczęście przy robieniu teledysków mam „jakiś tam” wkład, ale to operator jest dla mnie najważniejszy. To jest zawsze osoba, o którą najbardziej dbam w kwestii doboru, tak, aby znaleźć kogoś na najwyższym poziomie. Obecnie głównie z Michałem Dąbalem działamy.

fot. Kuba Dąbrowski

fot. Kuba Dąbrowski

Jak to wygląda w kwestii zawartości merytorycznej teledysków? Kto ma wpływ na scenariusz?

S: Różnie, bo albo Żulczyk pisze scenariusz, albo ja, a najczęściej razem piszemy. Pozwoliłem sobie też coś tam wyreżyserować, ale Wajda na razie ze mnie mizerny. Na sobie mogę eksperymentować. Wiesz, co? Myślę, że człowiek się trochę dusi robiąc w kółko to samo. Fajnie jest mieć jakieś ujście, w czymś, czego nie musisz robić dla pieniędzy, nie musisz tego robić i czekać, że ktoś cię będzie oceniał za to. Po prostu to robisz. Dla mnie właśnie dizajn jest takim wentylem dla zdrowej głowy, odskocznią i odświeżeniem.

Rafał Masny (Abstrachuje.tv): Wydaje mi się – tak się wetnę tutaj – ale wydaje mi się, że ta przerwa, którą sobie zrobiłeś w pracy dla Prosto (5 lat), to jest właśnie świetne. Ludzie siedzą robiąc coś i ciesząc się, że tak im to wychodzi, że dożynają swoje projekty i przestają one być świeże. Jak się odetniesz, to łapiesz spokój i dystans. Gdyby każdy potrafił sobie na te 4 – 5 lat wyjechać, to myślę, że jakość projektów skoczyłaby niesamowicie.

S: No coś w tym jest. Zobaczymy.

Nawiązując do tego powrotu do Prosto. Jak będzie to teraz wyglądało? Będziesz współpracował przy wszystkich nowościach – razem z ubraniami?

S: Bez przesady. Ja jestem przede wszystkim współwłaścicielem tej firmy, więc siłą rzeczy mam wpływ na jej rozwój. Natomiast teraz wziąłem na warsztat linię odzieżową Prosto – tę progresywną. Będę nią kierował kreatywnie jakiś czas. Jakieś 80% projektów w tej linii jest moich.

Kiedy zobaczymy nowości?

S: Już widać pierwsze efekty. Na razie tak dość odważnie polecieliśmy. Chcieliśmy odciąć się od takich blokowych sytuacji, z którymi Prosto jest dość mocno kojarzone – to zostawiliśmy sobie, w drugiej linii – Prosto Klasyk, a w Prosto zaczęliśmy robić trochę inne rzeczy.

Wydaje mi się, że jakościowo zawsze udawało wam się działać skutecznie. Szczególnie, jeśli tak jak mówisz: jest to marka głównie kojarzona z „osiedlami”, a mnóstwo tych ludzi potrafi docenić jakość produktów, ich wygląd, materiał, płacąc niemało.

S: To nie są ubrania najtańsze, nie możemy sobie pozwolić na to, by jakościowo zawodzić. To dla nas priorytet.

R.M.: Jakość musi być oczywistością. To nie podlega w ogóle kwestii – widzisz i wiesz, że to jest Prosto. Dopiero ponad tym nabudowujesz dizajn itd.

S: Nie no ogólnie wiesz, szukam teraz tzw. rzecznika prasowego Prosto. Myślę, że byś się sprawdził Rafał (śmiech).

R.M.: Mówię tak, bo w jednym z miejsc, gdzie szyje Prosto szyję też ja i wiem, że to jest najlepsza jakość. Dołożyłem do tego wszystkiego łyżeczkę swojej reklamy i to jest cudowne (śmiech).

Marysia Starosta: Fajne te rzeczy tam są. Można by się całym ubrać w takie spodnie, koszulkę.

S: Mi się plakat podoba.

Plakat polecam – mam u siebie w biurze.

S: Plakat bym wziął.

Nawiązując jeszcze do okoliczności w jakich się znaleźliśmy. Znajdujemy się na Drugiej Ogólnopolskiej Wystawie Znaków Graficznych w Warszawie. Co was tu sprowadza?

S: Przede wszystkim sprowadza nas tyle dobrych polskich logotypów zgromadzonych w jednym miejscu. To nie zdarza się za często.

fot. Tomasz Chądzyński

fot. Tomasz Chądzyński

Nie zdarzyło się od prawie 50 lat.

S: No właśnie. Bardzo fajnie, że ktoś mógł o tym opowiedzieć (kuratorzy wystawy: Patryk Hardziej, Rene Wawrzkiewicz – przyp. red.), że to nie jest tylko to, co ja bardzo często intuicyjnie odbierałem. Mogłem usłyszeć kogoś, kto zagłębił się w poszukiwaniach i dotarł do sedna. Bardzo fajne są rzeczy również w tych mniejszych gablotach. Wiesz, ta książka identyfikacyjna CPNu – zajebista rzecz. Straszna szkoda, że Orlen się pojawił i zniknęło logo CPN. To było naprawdę wyjątkowe logo.

Co ciekawe siła samej marki i jej echo jest takie, że większość na stacje benzynowe mówiło CPN.

S: No jasne, ja do dziś mam znajomych, którzy tak mówią na każdą stację benzynową.

M.S.: Starsi w większości tak mówią, niektórzy nawet do dziś w milionach liczą. (śmiech

S: Nie no w milionach to już chyba nie liczą. (śmiech)

Będzie wydany album z tymi zbiorami, które mogliśmy oglądać na wystawie. Wiesz, ja ją widziałem już kilka razy, po raz pierwszy w Gdyni, teraz tu. Mimo to zawsze znajduje się coś nowego, nachodzą nowe refleksje. Album będzie świetnym materiałem do nauki no i pamiątką, wycinkiem z historii polskiego projektowania.

S: Nie no pewnie, czekam na ten album. Bardzo chętnie bym zabrał to wszystko do domu.

Bo jest jeden egzemplarz z tej pierwszej wystawy, przekazany przez jednego z projektantów, ale nic po za tym.

S: Przypuszczam, że trafienie dzisiaj egzemplarza tego oryginalnego albumu jest albo niemożliwe albo, graniczy z cudem.

Wiesz, ich też było nie wiele. Dwa tysiące sztuk jeśli dobrze pamiętam. Dziękuje bardzo za poświęcony czas.

Rozmowa przeprowadzona 15.11.2015 w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie podczas Drugiej Ogólnopolskiej Wystawy Znaków Graficznych.

zdjęcie okładkowe: Kuba Dąbrowski

profile

Sebastian Cencyk

https://dribbble.com/scencyk

Grafik oraz pomysłodawca DesignMagazyn. Członek zespołu Adobe Community Professional. Pasjonat wszystkiego co ładne. Szczecinianin.

  • trk

    Szacun Wojtus. Szacun.

Zobacz komentarze (1) ...