DesignMagazyn

Wywiad

„Nie wiem jak się projektuje. U mnie jest to rodzaj opatrzenia i intuicji.” – Wywiad z Martyną Wędzicką

Opublikowane dnia .

„Nie wiem jak się projektuje. U mnie jest to rodzaj opatrzenia i intuicji.” – Wywiad z Martyną Wędzicką

Wstęp

Wywiad

„Nie wiem jak się projektuje. U mnie jest to rodzaj opatrzenia i intuicji.” – Wywiad z Martyną Wędzicką

Opublikowane dnia .

Martyna Wędzicka – studentka ASP w Gdańsku, autorka wielu dobrze znanych projektów, do końca ubiegłego roku związana ze studiem brandingowym Engram. Obecnie prowadzi własną działalność i jest o krok od uzyskania tytułu magistra. Przed przeczytaniem wywiadu zdecydowanie zaleca się odwiedzania profilu Martyny na Behance, by zapoznać się z jej portfolio. 

Rozmawia Sebastian Cencyk

Hej Martyno! Dziękuję bardzo za chęć rozmowy. Jak leci? Nad czym teraz pracujesz?

Cześć Sebastian, aktualnie mam rozpoczętych kilka projektów, ale głównym moim zjadaczem czasu jest przygotowanie się do dyplomu. Jest to jednak jeszcze wielka tajemnica.

A ile zostało Ci do przygotowania się do dyplomu?

Właściwie to jeszcze nie zaczęłam, mam cały proces w głowie. Codziennie wpadam na nowy pomysł związany z działaniem graficznym.

Fakt, że pracuję i robię projekty tzw. zarobkowe to tylko kropla w morzu.

Nowe pomysły? Co masz na myśli? Kampanie społeczne? Czy mówisz bardziej o nowych formach?

Jakiś czas temu zaczęłam prowadzić bloga, którego ciężko mi skategoryzować. Na początku miał być obnażaniem wszystkich i wszystkiego (śmiech), ale szybko dostałam łatkę hejtera i teraz trudno jest mi się z tego wyplątać.

Teraz staram się przygotowywać „Przybij Piątek”, aczkolwiek z racji wspomnianego natłoku myśli graficznych, nie zawsze starczy czasu. Staram się jednak nie zapominać o czytelnikach.

Kilka miesięcy po rozpoczęciu działalności bloga uznałam, że to za mało, wpadłam więc na zupełnie nowy pomysł. Założyłam BRYZĘ, póki co jest to fanpage, promujący grafików, ilustratorów, typografów z Trójmiasta i okolic. Plany co do rozwinięcia samego pomysłu mam spore.

bryza

A może nie jesteś hejterem, ale „pierzesz brudy”? Nie uważasz, że wśród grafików / całego środowiska panuję trochę taka atmosfera bycia „hejterem”? – lubimy się pośmiać na fanpejdżach z dziwnych zapytań klientów, czy z kosmicznie słabych projektów.

Haha, to racja, w dodatku każdy z nas ma „ból dupy”, lub o taką przypadłość wszystkich na około posądza. Myślę, że w Polsce z takimi klientami, nie da się go nie mieć. Ja jestem na początku i muszę smarować maścią codziennie.

Masz rację, ogólnie wśrod grafików bycie hejterem jest uważane za fajne, często widzę to po różnych grupach na facebooku, do których należę. W pewnym momencie mi się to przejadło, w takim zrozumieniu, że dochodzi do sytuacji, że grafik mówi innemu grafikowi, że projekt jest słaby nie podając argumentów, czy technicznych zastrzeżeń. Wg mnie trzeba komentować merytorycznie i z klasą lub być po prostu ponad wszystkim. Co nie zawsze się udaję, również mi.

Czyli można stwierdzić, że większość narzekań to raczej wymysł grafików, by nieco odmóżdżyć się po otrzymaniu kilku tak zacnych maili, że jedyne co pozostaje to sięgnąć po maść?

Nie, nie powiedziałabym, że wymysł. Raczej odreagowanie. Codzienne spotykanie się z ogólnym niezrozumieniem naszej pracy może przytłoczyć. Maść jest potrzebna, gdy nie chcesz wyładować się w internecie.  Ja też narzekam na blogu, ale staram się przefiltrować to przez humor i groteskę. Dobrze podchodzić do tego z dystansem. Ja sobie powtarzam, że grafika ostatecznie nie ratuje świata – powaga sytuacji od razu spada do zera.

Mając już uporządkowane nieco bieżące sprawy cofnijmy się nieco do przeszłości. Powiedz proszę, jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w kierunku grafiki / projektowania? Co spowodowało, że zaczęłaś się tym interesować i kiedy to było?

Zaczęło się od solidnej edukacji, Liceum Plastyczne w Bydgoszczy, teraz ASP w Gdańsku. Gdzieś na końcu drugiego roku studiów uznałam, że szkoła to nie wszystko i zaczęłam szukać „poważnych” zleceń. Poczułam gorzki klimat relacji klient-grafik, a zwłaszcza tak mało wiedzący i początkujący grafik jak ja. Po licencjacie szukałam pracy na wakacje, tak trafiłam do ENGRAMU. Zostałam 1,5 roku.

Nie ma chyba takiej rzeczy, która spowodowała, że zaczęłam się tym interesować. Od 16-roku życia byłam w środowisku. Tak naprawdę – samo wyszło.

W takim razie przechodzisz w pewnym sensie „prawdziwą” czy też może uznawaną za niektórych „właściwą” ścieżkę do stania się profesjonalistą w swojej dziedzinie. Mam oczywiście na myśli fakt ukierunkowanej edukacji – uważasz, że był to dobry wybór? Jak wiemy, wielu grafików nigdy nie przekroczyło progu takiej szkoły, a są często mistrzami.

Nie chcę dyskryminować osób, które nigdy nie podjęły się edukacji w kierunku graficznym, tak szkolnie. Zgadzam się z Tobą, że są osoby, które tego nie potrzebowały. Ja jednak nie żałuję, uważam, że szkoła uczy przede wszystkim myślenia, relacji z innymi kreatywnymi, zdobywania kontaktów. W szkole nie uczy się jak projektować, jaką postawić kreskę czy jakiego koloru użyć w logo. W szkole uczą myślenia o tych kreskach i kolorach, o ich funkcji i znaczeniu. I tak, uważam że to właściwa ścieżka, żeby stać się profesjonalistą w tej dziedzinie. Z mojej perspektywy był to najlepszy wybór, bo to co nauczyłam się sama, czyli wszystko co można wiedzieć nie będąc w szkole, zostało wzbogacone o informacje zupełnie z innej perspektywy.

sugar

A jak z postępem technologicznym i tym czy szkoła nadąża za nowymi mediami? Pytam o to w kontraście do wywiadu z Jackiem Kłosińskim, który wskazał właśnie brak nowoczesnych przedmiotów, jako niewątpliwie dużą wadę. Ma w ogóle to jakieś znaczenie?

Tutaj trzeba by było rozgraniczyć dane akademie czy uczelnie. Niektóre nadążają, inne nie. Moja kładzie nacisk na warsztat, nie mamy zajęć z projektowania stricte pod środowisko internetowe. Tutaj trzeba wyjść samemu z inicjatywą. Najlepiej gdyby było wypośrodkowane: trochę myślenia, trochę technologii. Niestety tak nie ma, więc drugą cześć zapewnia mi życie.

Tak jak w każdej dziedzinie, tak jak w grafice, szkoła nie zaszkodzi, może jedynie pomóc, ale żeby zostać tzw. wyjadaczem to trzeba podejmować własne wyzwania.

Po takim czasie edukacji i już jak wspomniałaś – pracy, masz ogląd na to co jest dla Ciebie najciekawsze, co sprawia Ci najwięcej frajdy. Na którym polu chciała byś powalczyć najwięcej? Plakaty? Branding? Webdesign?

Jeszcze niedawno byłam pewna, że nigdy nie zrobię strony www, ale po pozytywnym feedbacku pierwszego projektu internetowego (diakrytyczne.pl), zmieniłam nastawienie. Nie chcę się szufladkować co do rodzaju wykonywanych projektów. Jak już to do stylu jaki chce reprezentować i samego ich wyglądu.

diakrytyczne

A jakie są Twoje wytyczne względem własnego stylu? Masz bardzo ciekawe pomysły w zakresie gospodarowania przestrzeni, robisz to naprawdę sprawnie (z mojej perspektywy). Są zatem jakieś naczelne zasady, które mówią Ci w jaki sposób projektować? Jakiś wewnętrzny głos?

Jak najprościej, o ile pozwala na to temat. Nie napiszę, że „less is more”, bo nie chodzi o skrajność. Jeżeli dzięki kleksowi farby wyrażę myśl projektu to go zamieszczę. Jeżeli 5 kolorów będzie niezbędne, by przekazać znaczenie marki to też ich użyję. Osobiście uwielbiam projekty tylko w czerni i bieli – tak zaczynam projektować, później dodaję kolory. Działam według zasad kompozycji i składu tekstu, ale i to można złamać. Nie wiem jak się projektuje, u mnie jest to rodzaj opatrzenia i intuicji. Często polegam tylko na przeczuciu, męczę się na gridach i siatkach, ale używam. Tam gdzie jest to niezbędne.

Od spraw bardziej abstrakcyjnych – czyli założeń i całej filozofii, przejdźmy do technicznych kwestii. W jaki sposób pracujesz, przy pomocy jakich narzędzi?

Pakiet Adobe, kartki, dużo kartek, przybory do rysowania i malowania, skaner i głowa.

Masz jakieś zajawki poza designowe?

Są super zwyczajne: czytanie kryminałów, bieganie, ostatnio gotowanie. Staram się jedną rzecz robić dobrze, więc nie tykam się innych pasji, jeszcze mi się spodoba.

Czasem mam jakieś zajawki typu: robienie stempli z gumek do ścierania, czy robienie na drutach. W każdym razie zawsze jest to coś związane z tworzeniem

A jest jakiś zawód, który od zawsze Ci imponował mając gdzieś tam z tyłu koncepcję tworzenia i pracy nad dziełem?

Nie będę oryginalna, bo znów będzie związane z kreacją. Podoba mi się, nie – jaram się, modelarstwem, ale nie wiem czy to zawód. A z takich zawodów, które mi imponują, to wszystkie ratujące życie ludzkie. Te mają najwyższą wartość na mojej drabinie.

SONY DSC

Jest blog, który po części wychodzi po za ramy projektowania, bo mimo że dotyczy tej tematyki, to sam w sobie jako forma jest dość odległy. Masz zamiar rozwijać bloga, pisać teksty regularnie? Czy zawsze będzie to tylko ciekawostka, dodatek do tego kim jesteś i co robisz?

Myślę, że blog zawsze będzie obok głównego zajęcia, ponieważ wolę żeby kojarzono mnie z projektów, a nie z tekstów.

Jest jakaś książka/film/dzieło, które wpłynęło na Ciebie w jakiś szczególny sposób? Wiesz, mam na myśli jakąś zmianę myślenia, postrzegania grafiki.

Tu zabrzmię, jakbym pozjadała wszystkie rozumy, ale jak czytam książkę, to tylko przekonuję się, że moje spostrzeżenia na temat grafiki są słuszne. Wynika to pewnie z tego, że książki na temat projektowania są sumą spojrzeń, do których docieram wspólnie ze znajomymi podczas rozmów. Prędzej powiedziałabym, że to właśnie nieprzerwalny kontakt z innymi grafikami wpływa, czy też wpływał na mój sposób myślenia.

Czyli bardziej niż zagłębianie się w książki polecasz kontakt ze środowiskiem?

Najlepiej obie te rzeczy. Dyskutowanie o problemach i dzielenie się wiedzą jest równie ważne co jej posiadanie. Weryfikuje to prawdziwość rad książkowych w środowisku, którym się znajdujemy – wiek, kraj, nawet płeć.

Dziękuję Ci jeszcze bardzo za rozmowę, mam nadzieję, że uda nam się jeszcze nie raz porozmawiać. Czego mogę Ci życzyć?

Mam nadzieję, że uda nam się porozmawiać. Zapewne będę potrzebowała tego po skończeniu dyplomu, o ile będzie tak fajne, jak sobie założyłam.

Potrzebna mi wytrwałość i odwaga, tego możesz mi życzyć.

W takim razie tego Ci życzę, dziękuję jeszcze raz i do następnej, nieodległej mam nadzieję rozmowy!

profile

Sebastian Cencyk

https://dribbble.com/scencyk

Grafik oraz pomysłodawca DesignMagazyn. Członek zespołu Adobe Community Professional. Pasjonat wszystkiego co ładne. Szczecinianin.

Zobacz komentarze (0) ...