DesignMagazyn

Wydarzenia

"Dobrze jest trochę połamać sobie zęby, by coś lepiej poznać" – wywiad z Piotrem Walczyszynem

Opublikowane dnia .

"Dobrze jest trochę połamać sobie zęby, by coś lepiej poznać" – wywiad z Piotrem Walczyszynem

Wstęp

Wydarzenia

"Dobrze jest trochę połamać sobie zęby, by coś lepiej poznać" – wywiad z Piotrem Walczyszynem

Opublikowane dnia .
Przy okazji eventu CreateNow organizowanego przez Adobe w Warszawie (1.03.2013) miałem przyjemność porozmawiać z Piotrem Walczyszynem – polskim Ewangelistą Adobe. W wywiadzie m.in. kilka słów o pracy Ewangelisty Adobe, nowych technologiach/specyfikacjach internetowych i nieco szczegółów dotyczących nowych produktów Adobe.

Sebastian Cencyk: Czytając o Tobie na różnych portalach znajdowałem najczęściej określenia takie jak: Deweloper aplikacji mobilnych, Adobe Flex Expert, Ewangelista Adobe, kto jeszcze? Jak byś teraz się przedstawił? 

Piotr Walczyszyn: W Adobe pełniłem już chyba 4 różne role, rzeczywiście byłem zatrudniony jako Ewangelista Flex’a, jednak w związku z tym, że technologie idą do przodu, moja rola również się zmieniła i w tej chwili moje oficjalne stanowisko to Adobe Creative Evangelist. Jest to bardzo szerokie określenie, ale tak w skrócie zajmuję się technologiami z zakresu web development’u, które wchodzą w skład Creative Cloud, czyli w większości to narzędzia, które my nazywamy Edge Tools & Services w tym Animate, Reflow, Typekit i Inspect. Dodatkowo ze względu na mój programistyczny background zajmuję się technologią PhoneGap/Cordova.

S.C.: Czyli nie jest powiedziane, że będziesz już na zawsze związany z tą deweloperską stroną tworzenia aplikacji czy stron internetowych? 

PW: Zdecydowanie nie, praca w Adobe to też wyzwanie polegające na permanentnym uczeniu się nowych technologii. W zasadzie co 3 miesiące, dochodzą nowe produkty, nowe narzędzia, nowe feature’y i ja wraz z tymi nowościami rozwijam się i uczę. Zaczynałem bardziej jako deweloper i Ewangelista dla deweloperów. Teraz moje zadania polegają na pokazywaniu całego procesu tworzenia serwisów, stron internetowych od strony dewelopera, grafika czy też projektanta animacji web’owych.

S.C.: Czyli przed zostaniem Ewangelistą Adobe, jak to się ciekawie nazywa, to byłeś głównie deweloperem? 

PW: Tak, przed tym jak zacząłem pracę jako Ewangelista, byłem też kierownikiem zespołu programistów, oraz zajmowałem się tworzeniem aplikacji po stronie serwera. W czasie gdy zaczynałem pracę w Adobe przeszedłem na drugą stronę technologii i rozwinąłem swoją fascynację częścią frontend’ową.

S.C.: Świetnie, teraz jesteś Ewangelistą Adobe, powiedz jak wygląda na co dzień Twoja praca. 

PW: Na pewno zacząłem bardzo dużo podróżować, gdyż swoją pracę wykonuję głównie po za Polską. Ta rola w Adobe jest międzynarodowa i nie jestem ograniczony tylko do naszego lokalnego rynku. Miałem okazję prezentować w Japonii, w zasadzie we wszystkich krajach Europy, oraz w Stanach Zjednoczonych. Praktycznie codziennie moja praca zaczyna się od poznawania nowych feature’ów, nowych funkcji, różnych nowych aplikacji Adobe i myśleniu co z tym można zrobić, jak to wykorzystać i jak to fajnie przedstawić aby moi słuchacze wiedzieli jak to zastosować w swoich codziennych zadaniach. Oprócz występowania na scenie przy okazji różnego rodzaju konferencji, prowadzę bloga dostępnego pod adresem outof.me oraz nagrywam video tutoriale, które dostępne są na moim kanale YouTube www.youtube.com/pwalczyszyn.

S.C.: Miałem przyjemność oglądać większość z nich i trzeba przyznać, że są bardzo dobrze zrealizowane. 

PW: Dziękuję. Rzeczywiście oprócz swoich umiejętności web developerskich staram się rozwijać także umiejętności edycji wideo. Ze względu na mój charakter objawiający się chęcią stawiania sobie coraz wyżej poprzeczki, także moje filmiki są coraz lepsze. Wszystko nagrywam sam włącznie z montażem i produkcją. Przyznam się, że to jest jeden z moich bardziej ulubionych elementów pracy.

S.C.: Zawsze ciekawi mnie jaki software na co dzień otacza profesjonalistów. W Twoim przypadku zapewne w większości są to narzędzia Adobe ale może jest coś, co stanowi nierozłączny element Twojej codziennej pracy. 

PW: Gdy tworzę bardziej zaawansowane biblioteki czy aplikacje JavaScript’owe korzystam z komercyjnego edytora PhpStorm. Mam nadzieję, że nasze narzędzia Brackets oraz Edge Code za jakiś czas dogonią możliwościami PhpStorm i będę mógł się przesiąść na nie w pełni.

Narzędzia jakie wykorzystuję w mojej codziennej pracy to w 90% produkty Adobe. Wynika to z bardzo szerokiego spektrum, od designu (PS, AI), poprzez Reflow czyli aplikacji do projektowania responsywnego webdesign’u po narzędzia deweloperskie (Edge Code), oraz z drugiej strony Premiere Pro, które używam do edycji video tutoriali.

S.C.: Mimo swoich stricte deweloperskich korzeni, sięgasz dalej. 

PW: Tak, sięgam dalej, świat się zmienia. Obecnie obserwujemy trend podobny do czasów renesansu, gdzie człowiek był wszechstronnie uzdolniony. Jeszcze nie tak dawno web deweloper siedział tylko w kodzie, teraz zdarza się, że musi tworzyć grafikę, albo produkuje filmiki pokazujące światu swoje prace.

Dla profesjonalistów, szczególnie osób, które znają narzędzia Adobe np. Photoshopa, przejście do innych narzędzi jest bardzo proste ze względu na to, że są tam bardzo podobne skróty, jest podobny interfejs użytkownika, podobnie się zachowuje i podobnie wygląda, co też ułatwia migracje między narzędziami i ułatwia rozwijanie swoich umiejętności w różne strony.

S.C.: Mamy software, powiedz z jakiego sprzętu korzystasz w swojej pracy, życiu codziennym. 

PW: Na co dzień wykorzystuję komputery MacBook, jeden w domu i jeden w pracy, do tego mam dwa iPad’y i iPhone’a. Wszystko to są podstawowe narzędzia pracy każdego Ewangelisty. Widać to było dzisiaj jak koledzy używali aplikacji Reflection, pozwalającej na prezentację ekranu urządzenia iOS na desktop’ie. Dodatkowo do nagrywania wideo korzystam z lustrzanki Canona i odkąd zacząłem tworzyć bardziej kreatywne rzeczy, zacząłem używać tabletu graficznego (Wacom Intuos 5).

S.C.: Gdy coś tworzysz, masz konkretne zadanie czy zdarza Ci się (mimo tego spektrum narzędzi) napotykać jakieś poważniejsze problemy, przeszkody które nie pozwalają Ci realizować swoich pomysłów tak jak byś chciał? Analogicznie tak jak było dawniej z czcionkami, że nie można było korzystać z niestandardowych krojów w przestrzeni webowej, a potem napotykaliśmy spore problemy z integralnością tej funkcji na wszystkich przeglądarkach. 

PW: Problem integralności funkcji pomiędzy przeglądarkami zawsze był i będzie, nawet przy tak szybkiej i szerokiej adopcji standardu HTML5. Wynika to z tego, że silniki renderujące tworzone są przez różne firmy i różnice są nie do uniknięcia. Bądźmy jednak dobrej myśli, że będzie ich jak najmniej.

W trakcie mojej dzisiejszej prezentacji pokażę technologię CSS Regions, której głównym autorem było Adobe przy współpracy z Microsoft’em. De facto przeglądarka IE10 jest pierwszą wspierającą tą technologię. Już niebawem również pojawi się w przeglądarkach z silnikiem WebKit czyli Google Chrome oraz Safari.

S.C.: Jak wspomniałeś o przeglądarkach, to nie mogę się nie zapytać jak ustosunkowujesz się do tej odwiecznej walki przeglądarek. Zawsze oczywiste było, że IE był bardzo problematyczny przy kodowaniu, możemy teraz mówić o wyrównaniu poziomu przy obecnych wersjach? 

PW: Rzeczywiście, było problematycznie – teraz widać znaczną poprawę. Coraz bardziej ten poziom się wyrównuje, przykładem jest wspomniane wsparcie CSS Regions. To dobry sygnał tego, że Microsoft stara się uczynić Internet Explorer bardziej spójnym z tym jak działają inne przeglądarki. Obecnie prędkość rozwoju jest niebywała, co sześć tygodni mamy nowe wydania. Google Chrome jest już chyba w wersji 25, to pokazuje jak szybko innowacje są wprowadzane.

Idea CSS Regions

S.C.: Microsoft zdecydowanie się obudził, tych kampanii reklamowych z Outlookiem było sporo, nie inaczej w przypadku IE. 

PW: Dokładnie, myślę że jest to fajny krok, bardzo się z tego cieszę. Dzisiaj będę pokazywał rzeczy, które w innych przeglądarkach funkcjonują jako eksperymentalne funkcje, a w IE są już do użytku.

S.C.: To jest ciekawe, bo długo nie było sytuacji, w której IE jest o krok do przodu. 

PW: Jak widać, da się. Prawdopodobnie wynika to z tego, że Microsoft ściśle współpracował z Adobe przy tworzeniu specyfikacji CSS Regions.

S.C.: Zapewne jako programista, deweloper, zwracasz uwagę na sposób zrobienia aplikacji, programów, których chcesz użyć po prostu, ze względu na codzienne potrzeby. Powiedz coś o narzędziach, aplikacjach które wyjątkowo urzekły Cię swoją funkcjonalnością, pomysłem, designem, czymkolwiek. 

PW: Nie ukrywam, że będzie to trochę samochwalcze, ale jest to Adobe Edge Reflow (moja dzisiejsza sesja jest też temu poświęcona), czyli narzędzie które naprawdę w innowacyjny sposób podchodzi do tematu responsywnego webdesign’u. Nie widziałem drugiego takiego rozwiązania, które daje nam w jednym projekcie, w jednym oknie możliwość graficznego projektowania stron internetowych dla różnych rozdzielczości ekranu. Możemy oczywiście zrobić coś podobnego w Photoshop’ie, ale PS tworzy nam jeden, statyczny projekt. W momencie gdy chcielibyśmy zaprojektować wersję strony na urządzenia mobilne, jesteśmy zmuszeni na tworzenie osobnych PSD’ków.

S.C.: Warto do tego wszystkiego dodać, że pomimo faktu, że został on opublikowany zaledwie trzy tygodnie temu, działa naprawdę solidnie i lekko, już jako beta. 

PW: Tak, nawet nie nazwałbym tego betą, to jest „preview”, podglądowa wersja, która została wydana 14 lutego, to było takie walentynkowe wydanie. Idea jaka nam przyświecała to to, że dostarczamy narzędzie na bardzo wczesnym etapie aby społeczność i profesjonaliści dali nam informację zwrotną i tym samym mieli realny wpływ na jego rozwój. Podobny model zastosowaliśmy przy Edge Animate i to się świetnie sprawdziło, gdzie mieliśmy grupę betatesterów, którzy nam cały czas dostarczali informacji co działa, co nie działa, co chcieliby zobaczyć w wersji ostatecznej. Dlatego w tej chwili, wersja 1.0 jest darmowa, wystarczy tylko zarejestrować się do darmowego konta Creative Cloud.

test2

Piotr prezentujący Reflow na #CreateNow

S.C.: Podejrzewam, że w tym tempie, już w 2013 roku zobaczymy wersję z 1 z przodu. 

PW: Nie mogę niestety rozmawiać o terminach! (śmiech) Ale ja też mam taką nadzieję.

S.C.: Jeszcze coś, oprócz Reflow? 

PW: Tak, jest to Brackets, czyli open source’owy projekt, do którego Adobe zaprosiło osoby zewnętrzne aby razem tworzyć nowoczesny edytora HTML/CSS/JavaScript. Chodzi tutaj głównie o innowacyjne metody edycji, które nie powinny wchodzić użytkownikowi w drogę. W momencie, w którym deweloper buduje nasz layout w HTML’u, nie musi przechodzić do innego pliku np.. CSS’owego tylko bezpośrednio z poziomu edytowanego kodu ma dostęp do stylów CSS.

S.C.: Całkiem niedawno wyszedł Adobe Muse. Początkowo był opublikowany jako beta, gdzieś rok temu. Jak Ty widzisz ten program?  

PW: Szczerze mówiąc jeszcze nie udało mi się używać Musa do celów produkcyjnych. Może ze dwa razy bawiłem się tym narzędziem, uważam że jest świetne jeśli chodzi o szybkie tworzenie stron internetowych bez potrzeby kodowania. Mamy wbudowany bogaty zestaw widget’ów, możemy osadzać animacje (Edge Animate). Sądzę, że świetnie sprawdza się w przypadku osób które nie mają wiedzy deweloperskiej. W związku z tym osoby, które do tej pory zajmowały się  np. DTP, dostały narzędzie, które pozwala im tworzyć strony internetowe w środowisku bardzo podobnym do aplikacji InDesign.

S.C.: Obserwując środowiska aplikacji mobilnych, a w szczególności tych dwóch – głównych graczy, iOS’a i Androida, da się zauważyć dość dużą różnicę między polityką przyjmowania aplikacji czy samych funkcjonalności w nich zawartych. Jak z Twojej perspektywy wygląda ta hermetyczność polityki Apple w stosunku do aplikacji, które pojawiają się później w App Store? Ma to większe znaczenie na rozwój aplikacji mobilnych? 

PW: Hmmm… Ciężko mi to oceniać, to jest polityka firmy Apple więc też nie chciałbym tego specjalnie komentować. Zdecydowali, że chcą mieć kontrolę jakie aplikacje są u nich publikowane. Myślę, że w pewnych sytuacjach wychodzi im to na plus, w innych na minus. Na pewno to, co Apple zrobiło, to przyzwyczaiło i nauczyło użytkowników do płacenia za aplikacje. Dlatego też, częściej aplikacje mobilne są tworzone najpierw na system operacyjny iOS, bo twórcom też zależy na monetyzacji, a dopiero później tworzone są na Androida. Zapewne mało jest przypadków działających w drugą stronę, ale pewnie takie też się zdarzają. Tak jak powiedziałem, jest to kwestia polityki danej firmy. Ja osobiście opublikowałem klika aplikacji w App Storze i w Google Play. W związku z tym miałem przyjemność spotkania się z procesem weryfikującym, gdzie moja aplikacja z jakiś względów została odrzucona za pierwszym podejściem, ale później po zrozumieniu, doczytaniu dokładnie specyfikacji co jest akceptowane, co nie – poprawiłem i aplikacje są już w App Storze.  Rozumiem, że czasami dla deweloperów może to być jakieś ograniczenie, może być to wkurzające, ale tak jest.

S.C.: Ale mimo wszystko, chyba taka polityka podnosi poziom. 

PW: Zdecydowanie tak, widzimy to z resztą na przykładzie Microsoft’u, który w ślad za Apple’m wprowadził proces weryfikacji oraz zestaw kryteriów jakie muszą spełniać publikowane aplikacje. Na pewno z punktu widzenia użytkownika jest to na plus.

S.C.: Bo tworzy się pewne przyzwyczajenia. 

PW: Tak, tworzy się przyzwyczajenia, które ułatwiają życie użytkownikom. Dobrym przykładem jest przycisk „Wstecz” na iOS’ie, który powinien być zawsze w lewym górnym rogu. Tym sposobem nie trzeba błądzić wzrokiem po aplikacji i zastanawiać się gdzie tym razem twórca go umieścił. I dokładnie to samo zrobił Microsoft ze swoim Windows Phone’m, gdzie mamy dostępny zestaw kryteriów, które trzeba spełnić.

S.C.: Mamy już iOS’a i Androida, które rywalizują ze sobą od dobrych kilku lat. Nagle do drzwi puka Microsoft ze swoim Windows Phone 8. Czy według Ciebie WP8 ma szanse rozwinąć skrzydła? 

PW: Myślę, że tak. Myślę, że jest jeszcze miejsce dla trzeciego gracza, szczególnie tak silnego. Mam pewne obawy co do innych, którzy również próbują np. Mozilla ze swoim systemem Gecko – chociaż może oni gdzie indziej targetują swój system.

Jeśli chodzi o rozwiązania tabletowe to bardzo podoba mi się kierunek w jakim zmierza Microsoft z systemem Windows 8. W szczególności podoba mi się wizja używania narzędzi kreatywnych takich jak Photoshop na ekranie dotykowym.

S.C.: A miałeś styczność z desktopową wersją ósemki? 

PW: Nie, z desktopową nie. Dzisiaj będę pokazywał dwa tablety z W8, uważam, że koncepcja kafelków jest bardzo fajna, myślę, że jest to dobry pierwszy krok. Osobiście dopinguje Microsoft’owi, konkurencja sprzyja innowacyjności. Mam wrażenie, że Apple powinien zacząć się obawiać konkurencji.

S.C.: Czyli ze strony iOS’a potrzebny jest krok do przodu. 

PW: Tak wydaje mi się, że potrzebny jest krok do przodu aby utrzymać pozycję lidera. Mam nadzieję, że Apple nie próżnuje i gdzieś w swoich laboratoriach opracowuje nowe bardziej innowacyjne wersje swoich produktów. Chodzą słuchy o telewizorach Apple, czyli próbie wkraczania do naszych pokojów dziennych.

S.C.: Domyślam się, że Twoje początki wyglądały tak jak to zwykle się to odbywa w przypadku deweloperów: Wpisałeś linijkę kodu, coś zaiskrzyło na ekranie i to zmotywowało Cię do dalszego zagłębiania się w kodowanie. 

PW: Tak, tak to wyglądało i tak to wygląda do dziś. Za każdym razem gdy uczę się czegoś nowego, tak jak ostatnio poznawałem narzędzie Reflow czy Animate również stosowałem zasadę małych kroków. Dodatkowo zawsze przy poznawaniu nowych technologii dobrze jest wymyślić sobie jakiś realny temat i małymi krokami go zacząć wykonywać. Ja na ten przykład, gdy uczyłem się Reflow postanowiłem zrobić nowy design mojego bloga. Niestety jeszcze tego nie wdrożyłem w 100% ale już sobie przygotowałem, rozrysowałem projekt i teraz czekam na chwilę wolnego aby do tego usiąść. Proces jaki w tym przypadku zastosowałem to najpierw w Photoshop’ie stworzyłem jakieś elementy graficzne, wyeksportowałem je do grafik PNG i sukcesywnie zacząłem przenosić do Reflow. Dlatego dobrze jest mieć zadanie, konkretny przykład, który chcemy zrobić, do którego mamy motywacje i nie jest to coś na zasadzie „tu poprzeciągam, tu jest to” i już znam program. Dobrze jest trochę połamać sobie zęby, by coś lepiej poznać.

S.C.: Tymbardziej, że Adobe lubi ukryć wiele opcji gdzieś w programie. 

PW: Tak, ale Reflow jeszcze ma raczej wszystko na wierzchu, bo na razie nie posiada takiego zestawu funkcji jak inne narzędzia i to jest też nasza nowa strategia, aby tworzyć mniejsze aplikacje, do wąskiego zastosowania. Czyli Reflow jest to narzędzie do budowania responsywnego layoutu, z drugiej strony mamy Edge Code, który pozwala nam kodować itd. To są oddzielne, małe, lekkie narzędzia – bardzo wyspecjalizowane.

S.C.: Tak samo jak Dreamweaver. Nawet Paul zdziwił się na prezentacji: „wow, ile tego tutaj jest”. 

PW: Dlatego też patrzymy jak obecnie ludzie używają narzędzi i dostrzegamy, że szukają mniejszych, dedykowanych konkretnym zadaniom. Taki trend przyszedł z urządzeniami mobilnymi i aplikacjami do różnych zadań, a to do nagrywania dźwięku, a to do Facebook’a albo do prostej obróbki zdjęcia.

S.C.: Jest duży kontrast między Tobą, a osobami które dziś stawiają pierwsze kroki w programowaniu, mamy więcej tutoriali, artykułów itd. Czy mimo tego wielkiego ułatwienia masz dla nich konkretną radę, która mogłaby im pomóc w rozwoju? 

PW: Tak jak już wspominałem dobrze jest wymyślić sobie jakiś temat i zacząć go realizować małymi krokami. W sieci są tysiące tutoriali, które bardzo dobrze pokazują jak zrobić konkretne zadania. Osobiście w swojej pracy często posiłkuję się Google’em. Gdy ostatnio zgłębiałem Illustratora i Photoshopa byłem oszołomiony ilością dostępnej treści. Praktycznie nie było rzeczy do której nie znalazłbym jakiejś podpowiedzi. Po prostu liczy się – wyszukiwarka + dobry pomysł i…

S.C.: Cierpliwość! 

PW: Cierpliwość, dokładnie. : )

S.C.: Teraz była na prezentacji mowa była o Flashu, w zasadzie jego nowa funkcja eksportu animacji do JavaScriptu. W takim razie co z samą technologią wyświetlania Flash? Możemy już troszeczkę odłożyć ją na bok? 

PW: Nadal możliwości Flash’a są dużo większe od tych zawartych w specyfikacji HTML5. Oczywiście przeglądarki i HTML pozwalają na coraz więcej rzeczy i już w tej chwili przejęły część tego co do tej pory było zarezerwowane dla Flash’a. Dlatego teraz Flash może powrócić do swoich korzeni, tam gdzie najlepiej się sprawdzał: np. do gier internetowych (od ostatnich kliku wersji mamy akceleracje sprzętową oraz pełną obsługę 3D), więc tam gdzie jest świetny, tam pozostanie i jeszcze trochę czasu minie zanim HTML go dogoni.

S.C.: Programiści od zawsze byli kreowani na mega łebskich gości, takich którzy siedzą po nocach i programują. To jest oczywiście stereotyp, ale czy rzeczywiście możemy mówić o jakiś konkretnych predyspozycjach potrzebnych do zostania programistą?  

PW: Wydaje mi się, że takim bardzo ważnym elementem, przynajmniej w moim przypadku to jest chęć uczenia się. Programista to także informatyk, informatyka to także przetwarzanie informacji i dlatego potrzebna jest tu chęć ciągłego uczenia się.

S.C.: Jak wygląda Twoja współpraca na linii Ty (deweloper) – designer. Twój pomysł często koliduje z koncepcją projektanta? Idziesz na kompromisy czy starasz się postawić na swoje? 

PW: To zależy, czasami są po prostu ograniczenia technologiczne, które trzeba wytłumaczyć designerowi, podpowiedzieć mu, że nie da się tak, ale da się inaczej, znaleźć jakieś rozwiązanie alternatywne. Jest to odwieczna walka, designer uważa, że wszystko powinno być „pixel perfect”, czyli chce, żeby wszystko co do pixela się zgadzało. Niestety rzeczywistość czasami okazuje się trudniejsza i trzeba coś zmienić lub dostosować do możliwości technologicznych. Z doświadczenia wiem, że ten konflikt często wynika z cech osobowościowych designerów, zazwyczaj są to osoby twórcze, o nieprzeciętnej wrażliwości i jakakolwiek zmiana w ich koncepcji jest dla nich bardzo trudna do zaakceptowania. Dlatego też trzeba mieć to na uwadze i pamiętać, że do tych osób należy mieć delikatniejsze podejście niż do deweloperów.

S.C.: Jeszcze nawiązując do dzisiejszych sesji, prezentacji. Jak dużo czasu poświęcasz na przygotowanie się do takiego wystąpienia i jaki procent takiej prezentacji stanowi spontaniczność, dostosowanie się do audytorium? 

PW: Ciężko mi powiedzieć ile się przygotowywałem do prezentacji dotyczącej Reflow. Z narzędziem pracuję od około miesiąca. Sama prezentacja powstała w ciągu jednego dnia, do tego poświęciłem ok. 2h na próbę swojego wystąpienia. Moja próba polega na pełnym poprowadzeniu prezentacji na głos tak jakbym to mówił do publiczności. Na dobrą sprawę prezentacja w 90% jest przygotowana i wyuczona, pozostałe 10% to miejsce na spontaniczność, wygłupy i żarty. W czasie prezentacji trzeba również pamiętać o prawie Murphy’ego, czyli jak coś ma się zepsuć, to się zepsuje w najgorszym momencie.

Bardzo fajne są wystąpienia w kilka osób, tak jak to miało miejsce podczas dzisiejszych sesji Rufusa, Paula i Jasona. W takich sytuacjach jest często luźniejsza atmosfera, chłopaki co chwilę coś sobie dogadują i się wygłupiają. Oczywiście występując solo też jest miejsce na żarty, to pomaga nawiązać bliższy kontakt z publiką. Czasami gdy prowadzę sesje z PhoneGap’a proszę słuchaczy, by pobrali aplikację GeeksNearby z App Store’a czy Google Play, którą wcześniej stworzyłem na potrzeby moich wystąpień. Polega ona na tym, że uczestnicy mogą się zameldować i sprawdzić, kto inny uczestniczy w wykładzie. Dla osoby, która pierwsza się zamelduje mam z reguły jakąś nagrodę. Takie elementy podczas prezentacji są ważne, bo jak się tego nie zrobi to po pół godziny naturalnie wszystkim zaczynają opadać głowy. Wiadomo, że gdy występuje się „ęty raz” ma się więcej luzu i na więcej można sobie pozwolić.

S.C.: Dziękuję bardzo za rozmowę, życzę Ci nadal takiej wytrwałości i chęci działania! 

PW: Dziękuję, bardzo było mi miło!: )

Twitter | Blog | Youtube

profile

Sebastian Cencyk

https://dribbble.com/scencyk

Grafik oraz pomysłodawca DesignMagazyn. Członek zespołu Adobe Community Professional. Pasjonat wszystkiego co ładne. Szczecinianin.

Zobacz komentarze (0) ...